Banner Top
Log In

Nie taki węgiel zły, jak go malują

Resort energii pracuje nad projektem nowelizacji ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw, w którym określi wymagania dla materiałów opałowych. Jak uważa Polski Alarm Smogowy, z rynku powinny zostać usunięte takie paliwa węglowe jak muły czy flotokoncentraty. Argumentuje, że ich spalanie w domowych kotłach jest bardzo niebezpieczne dla zdrowia ze względu np. na wysoką zawartość siarki czy popiół.

Nowe przepisy mają jednak dotyczyć rynku węgla opałowego, sprzedawanego głównie odbiorcom detalicznym. Jak tymczasem mają się sprawy z węglem energetycznym niższej jakości, zwłaszcza na rynkach międzynarodowych, gdzie obrót nim osiągnął rozmiary wymagające wprowadzenia stosownych indeksów?

Europejskie kraje uprzemysłowione od lat preferują węgiel wysokokaloryczny, którego cena jednostkowa (na jednostkę masy i energii) jest wprawdzie wyższa, ale transport jest tańszy, więc w ostatecznym rozrachunku przy imporcie z USA, Kolumbii czy Południowej Afryki zakup takiego surowca wychodzi korzystniej.

Nieco inaczej wygląda to w krajach rozwijających się, gdzie węgiel o niższej jakości jest paliwem dostosowanym do posiadanych urządzeń wytwórczych w energetyce, a niska cena jest dodatkowym argumentem przemawiającym za wyborem węgli o kaloryczności poniżej 5500 kcal. Używane na świecie od kilkunastu lat wskaźniki cen węgla – CIF/DES ARA (importowe) oraz FOB Richards Bay i FOB Newcastle (eksportowe) odnosiły się do surowca o kaloryczności 6000 kcal. Z czasem, ze względu na zainteresowanie podmiotów handlujących dużymi wolumenami węgla wprowadzono do obiegu indeksy dla węgli o niższej jakości.

6000 kcal (w przeliczeniu na popularniejszą w Polsce wartość opałową to ok. 25 MJ/kg) to standard odpowiadający przede wszystkim importerom, pokrywającym koszty frachtu sprowadzanego paliwa. W przeliczeniu na jednostkę energii import (zwłaszcza drogą morską z dalszych kierunków) węgla niskokalorycznego jest zupełnie nieopłacalny. Dlatego też w krajach europejskich postawiono na budowę elektrowni opalanych paliwem o lepszych parametrach jakościowych. Świadczy o tym średnia wartość opałowa węgla zużywanego w krajach będących najważniejszymi importerami w UE:
• w Wielkiej Brytanii jest to 24,9 MJ/kg,
• w Niemczech 25,4 MJ/kg,
• we Francji 26 MJ/kg,

A w rozwiniętej Japonii – 24,5 MJ/kg.

Nieco niższą średnią wartością opałową cechuje się węgiel spalany w krajach polegających na swoich rodzimych zasobach: w Hiszpanii i w Polsce jest ona poniżej poziomu 23 MJ/kg. Dlatego właśnie wprowadzony do użytku przed dwoma laty przez Agencję Rozwoju Przemysłu i Towarową Giełdę Energii wskaźnik PSCMI1 odnosi się do węgla o jakości 20-23 MJ/kg.

Indeks ten jednak nie ma przełożenia do markerów międzynarodowych. Jego historyczne notowania są bowiem używane głównie do celów statystycznych i naukowych. Indeksy światowe mające użytek handlowy są publikowane ze znacznie większą częstotliwością i odnoszą się do transakcji bieżących (spot), zwieranych na warunkach eksportowych lub importowych, nie dla rynków wewnątrzkrajowych.

Pomimo że przez większość czasu w użytku dla podmiotów zajmujących się handlem węglem znajdowały się tylko wskaźniki 6000 kcal, w obrocie międzynarodowym zawsze znajdował się surowiec o parametrach jakościowych odbiegających od tego standardu. Wraz z zapoczątkowanym przez platformę globalCOAL rozwojem handlu drogą elektroniczną, pojawiła się potrzeba wyznaczania indeksów cenowych odnoszących się do węgla o stosunkowo niższej jakości. Najważniejszą rolę odegrały tu przede wszystkim trzy kraje na rynku Pacyfiku:
• dwaj najwięksi importerzy węgla na świecie – Chiny i Indie oraz
• największy światowy eksporter – Indonezja.

Jednostki prądotwórcze w Chinach i Indiach są przystosowane do spalania węgla o niskich parametrach, a więc do takiego który wydobywa się lokalnie, ale również do tego produkowanego w Indonezji. Przez lata jednak na rynku Pacyfiku w eksporcie standardy wyznaczała Australia. Dlatego impulsem, który przyspieszył rozwój wskaźników cen dla węgli o niższej kaloryczności, były zaburzenia podaży w eksporcie z Australii, które wywołały potężne powodzie w tym kraju w latach 2010/2012, a które skutecznie zastępował import z Indonezji.

Z tego powodu nabywcy przekonali się że problemy niższych parametrów rekompensowała proporcjonalnie niższa cena. Rozwojowi nowych indeksów sprzyjał też rynek frachtów morskich, gdzie większa dostępność statków i niższa cena transportu (zmalała ponad dwukrotnie na przełomie lat 2010-2015) zmniejszyła rozmiar problemu stosunku jakości do objętości i wagi przewożonego paliwa.

Pierwszymi publikowanymi wskaźnikami cen węgli o obniżonej jakości były publikowane przez Argus CDI indeksy cen węgla indonezyjskiego, dla surowca o kaloryczności 5800 i 5000 kcal. Niewiele później, w 2012 roku Platts zaczął publikować indeks cen węgla australijskiego 5500 kcal i węgla indonezyjskiego 4200 kcal (FOB Kalimantan). Kolejnymi pojawiającymi się wskaźnikami były importowe indeksy rynków importowych w Chinach i Indiach (na bazie CFR) oraz eksportowe indeksy 5500 kcal dla węgla z Południowej Afryki i FOB US West Coast (5000 kcal, dla węgla eksportowanego ze Stanów Zjednoczonych i Kanady do Azji).

Indeksy cen dla węgli o niższej kaloryczności dotyczą w zupełności rynku Pacyfiku (na rynku Atlantyku dla węgla rosyjskiego, kolumbijskiego i południowoafrykańskiego i importowanego do portów tureckich, bałtyckich i ARA obowiązuje kaloryczność 6000 kcal) i dla krajów rozwijających się (dla importowych rynków Japonii, Korei i Tajwanu stosuje się indeksy 6000 kcal), gdzie dostępnych jest już około 25 indeksów dla węgla o kaloryczności od 3400 kcal (FOB Kalimantan) do 5800 kcal (FOB Qinhuangdao).

 

Dawid Salamądry, ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego i portalu polishcoaldaily.com.

Warsaw

Banner 468 x 60 px